• Wpisów:129
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:23 dni temu
  • Licznik odwiedzin:10 831 / 473 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
pełno barw jesieni w poskręcanych liściach
harmonijne żółcie nabrały rumieńców
pobliski zagonek doszczętnie wyłysiał
słonecznik za wróblem dostał sercoskrętu

spąsowiała róża zawstydzona zmierzchem
w macierzyńskim stanie panna pełna grzechu
do pierwszych przymrozków ziarnem się rozeschnie
upadnie na ziemię w błagalnym przyklęku

pełno nas a nigdzie życia nie uświadczysz
tu cień tam wspomnienie formę mgieł przybiera
tacyśmy jednacy a odlegle rzadcy
boleśni jak kolec co pewnik rozdziera
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Niech cię nie zwiedzie zewnętrzna wesołość i uśmiech.
Patrz głębiej, uważniej czy w oczach nie kryje się pustka i smutek.
Bądź blisko"
 

 
Błagam
Dostrzeż w moich oczach smutek.
Zobacz jak się w sobie duszę...
Zauważ że nie jestem szczęśliwa
Ta maska przyrosła na stałe
Nie wiem jak powiedzieć ci to wszystko.
Jak wyrwać się z tej niedoli
Nie chcę cię zawieść
 

 
Miasto nocą.

Zachwycająca cisza, przerywana przejazdami pojedynczych aut.
Przepiękny spokój, zakłócany odgłosem pustej jak otoczenie, samotności.
Strach ukryty w ciemności parku, przez który właśnie idę.
Delikatny szum strumyka płynącego pod mostem, na którym stoję.
Przyprawiający o dreszcze, dźwięk pustej huśtawki, poruszanej przez wiatr.
Księżyc oświetlający szczyty drzew, których gałęzie są jak kreski na kartce przedszkolaka - nieujarzmione.
Bezchmurne niebo, pełne jasno świecących gwiazd...
 

 
Świat nierealny.


Zerkam w dal, na parapecie siadając,
Po chwili znikam, w swój świat się wgłębiając.
Gdzie spokój i harmonia panują,
Gdzie cisza i szczęście dominują.

Usiądę, tak beztrosko wśród zielonych traw,
By móc podziwiać natury paletę barw.
Będą ćwierkać śpiewaki podniebne,
Mikrofony nie będą potrzebne.
Poczuję skórą każdy wiatru podmuszek,
Snopy siana posłużą zamiast poduszek.

Wykorzystam ten spokój mentalny,
Nim wspomnę, że to świat nierealny.
 

 
od nowa wszystko buduję
powstaję powoli z kolan
robię małe kroki
kolejny raz uczę się oddychać
W ciszy, smutku i pokorze
przyjmuję kolejny dzień życia...
 

 
Wyciągam z wody dłoń.
Jest jak kłoda.
Gdy wkładam ją do wody,
staje się jeszcze większa.
Ludzie widzą kłodę i nazywają ją gałązką.
Krzyczą na mnie,
bo nie potrafię zobaczyć tego, co widzą oni.
Nikt nie umie mi wyjaśnić,
dlaczego moje oczy działają inaczej niż ich.
 

 

Wszechobecny strach
- Nie powiesz
- Nie powiem
Zamknięte usta
Wewnętrzny krzyk

Minuta za minuta
- Czas Ci ucieka
- Czas mi ucieka
Nie wieczna cisza

Co zrobić
Czekać czy uciec
Nie mój to czas
Nie moje szczęście
Moje życie

Co czujesz
Co czuje
Jestem nikim
Nie wzdycham
A gardzę swym losem
 

 
Cztery puste ściany
obdarte czasem dnia
moja samotność na fotelu smutku
oparta cierpieniem
kołysana żalem
pustka
czarna dziura w sercu
cerowana nadzieją
bezradność
kamienny krąg myśli
wieczna nicość
smak popiołu w ustach
 

 

Jak będzie Ci źle,
pomyśl wtedy,
że morze smutku
zabiorą modre fale...

Ból odpłynie z czasem,
gdy powieje wiatr
razem z przeznaczeniem,
by iść pod prąd do gwiazd...

Jak będzie Ci źle,
pomyśl wtedy,
że otuli Cię ciepła bryza
i uniesie we mgle...

Nie będziesz sam,
wyciągnij tylko dłonie,
a anielska opieka
uzbroi Cię w miłość;
 

 
Świat zmieniają osoby które znam
Które wyszły z szarości dnia
Z blaskiem nadziei w dłoni
One mi pokazują sens życia
 

 
jeszcze ciepłą bielą przetkane powietrze
cień wieczoru zalotnie zza firanki szepcze
ogniki pamięci piją rosę poranka
zanim dłonie żarliwe zastygną na klamkach
choć eustomy wstydliwie zerkają wśród liści
nie ufają powieki, że sen zmysłów się ziścił
 

 
najpiękniejszy kolor oczu to ten, przez który ktoś patrzy na Ciebie z miłością ~
 

 
Kiedy ucichnie sztorm, nie będziesz pamiętała, jak go przeszłaś i jak to się stało, że przetrwałaś. Właściwie nie będziesz nawet pewna czy to już naprawdę koniec, ale o jednym możesz być absolutnie przekonana - gdy pokonasz nawałnicę, nie będziesz już tą samą osobą, którą byłaś, zanim nadszedł sztorm. O to właśnie chodzi w sztormach.
 

 
Świat się nie kończy.
To tylko turbulencje.
Samolot jest bezpieczny.
Ma dobrego pilota.
Siedzisz na właściwym miejscu.
Trafiłeś po prostu na powietrzny wir.
Poczekaj.
To minie.
 

 
Najbardziej marzę móc codziennie
zachwycać się światem,
poznawać ludzi od tej strony
przykrytej toną milczenia,
słuchać jak mówią, myślą,
oddychają, zmieniają zdanie.

Najbardziej marzę widzieć codziennie
te same oczy na innej twarzy,
dotkniętej czasem
i wynikiem spełnionych marzeń.
 

 
słońca blask budzi mnie
po nieprzespanej nocy,
wciąż bałagan mam w głowie...
 

 
nie da się tak żyć
żeby zawsze być
reklamą szczęścia
bo uśmiech w gardle stanie ci
jeśli nie bywa źle
nie dowiesz się
że może być lepiej
 

 
Gdzie podziewają się ludzie
zesłani przez los?
Jak ufać Bogu, który pozwala
na życie w samotności?

Mówili mi, że istnieje
życie w błękicie
i nie ma potrzeby
wzmacniać koloru okularami.

Kłamali?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Zerwana nić przyjaźni do dziś wisi na drzewie,
Często ją widzę, powiewającą na wietrze.
Trzymana niezdarnie na jednej gałęzi,
Biedna, tak bardzo się tam męczy.
Zdjęłabym ją, ale nie dam rady sama.
Do tego potrzebna jeszcze jedna rąk para.
 

 
ile kalorii stracę uciekając od swoich problemów?
 

 
" to
nie my
krzykniemy
miłość
my to
krzyk niemy
my
toniemy "
 

 
moje życie, jest
swoistą fraszką,
lecz zamiast
zakończyć się
mądrą puentą,
jest nieustannie
trwającą porażką
 

 
jedyne, co nawet na krok mnie nie opuszcza,
to wieczne rozczarowanie
i zżerająca mnie od środka pustka
 

 

I wszystko się sypie,
jak brudny tynk ze ściany.
Słowa się walą na głowę
jak stary sufit, boleśnie.
W gruzach leżą nadzieje i
marzenia stracone.
Jestem jedną, wielką ruiną.
 

 
Niewiarygodne w jak młodym wieku można być martwym nadal żyjąc.
 

 
Gorzej niż nijak.
Chowam się
Przed smutkiem
Pod kocem myśli
I wspomnień.
 

 
w mojej głowie są miejsca
gdzie lepiej nie zapuszczać się samemu
wiem że z tobą jest podobnie
a mimo to zachęcam do spaceru...
 

 
Ten brak samokontroli, którego się boję, nigdy się nie skończy...
 

 
Za ścianą burza gra.

Uliczny ciężki deszcz,
na ciarki skazał mnie.
W pokoju cisza
tylko muzyki dźwięk
nieśmiało, gdzieś tam w tle
swoim rytmem uspokaja mnie

jak z milionem słów
wstrzelić się
w miasta bezwzględny rytm
gdy boisz się
zatracasz się
zwodzi cię niepewność
 

 
Na ramieniu
młodej dziewczyny
dobro przysiadło
wierny kompan
przyjaciel jakich mało
jej twarz lśniła niczym
gwiazdy w tafli jeziora

Jeszcze wtedy nie była chora...

Jednak licho nie spało
przysiadło cichutko
na drugim ramieniu
czekało
wredne,złośliwe
kusiło,wytykało
jej portret w krzywym
zwierciadle przedstawiało
twarz dziewczyny poszarzała
oczy puste bez wyrazu
serce wypełnił smutek
a ciało nabrało
szkaradnych kształtów.
 

 
A ty ile miałaś lat kiedy umarł w twoich oczach świat?
Ile razy czułaś, że do dna masz centymetry?