• Wpisów:118
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:10 143 / 355 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
jeszcze ciepłą bielą przetkane powietrze
cień wieczoru zalotnie zza firanki szepcze
ogniki pamięci piją rosę poranka
zanim dłonie żarliwe zastygną na klamkach
choć eustomy wstydliwie zerkają wśród liści
nie ufają powieki, że sen zmysłów się ziścił
 

 
najpiękniejszy kolor oczu to ten, przez który ktoś patrzy na Ciebie z miłością ~
 

 
Kiedy ucichnie sztorm, nie będziesz pamiętała, jak go przeszłaś i jak to się stało, że przetrwałaś. Właściwie nie będziesz nawet pewna czy to już naprawdę koniec, ale o jednym możesz być absolutnie przekonana - gdy pokonasz nawałnicę, nie będziesz już tą samą osobą, którą byłaś, zanim nadszedł sztorm. O to właśnie chodzi w sztormach.
 

 
Świat się nie kończy.
To tylko turbulencje.
Samolot jest bezpieczny.
Ma dobrego pilota.
Siedzisz na właściwym miejscu.
Trafiłeś po prostu na powietrzny wir.
Poczekaj.
To minie.
 

 
Najbardziej marzę móc codziennie
zachwycać się światem,
poznawać ludzi od tej strony
przykrytej toną milczenia,
słuchać jak mówią, myślą,
oddychają, zmieniają zdanie.

Najbardziej marzę widzieć codziennie
te same oczy na innej twarzy,
dotkniętej czasem
i wynikiem spełnionych marzeń.
 

 
słońca blask budzi mnie
po nieprzespanej nocy,
wciąż bałagan mam w głowie...
 

 
nie da się tak żyć
żeby zawsze być
reklamą szczęścia
bo uśmiech w gardle stanie ci
jeśli nie bywa źle
nie dowiesz się
że może być lepiej
 

 
Gdzie podziewają się ludzie
zesłani przez los?
Jak ufać Bogu, który pozwala
na życie w samotności?

Mówili mi, że istnieje
życie w błękicie
i nie ma potrzeby
wzmacniać koloru okularami.

Kłamali?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Zerwana nić przyjaźni do dziś wisi na drzewie,
Często ją widzę, powiewającą na wietrze.
Trzymana niezdarnie na jednej gałęzi,
Biedna, tak bardzo się tam męczy.
Zdjęłabym ją, ale nie dam rady sama.
Do tego potrzebna jeszcze jedna rąk para.
 

 
ile kalorii stracę uciekając od swoich problemów?
 

 
" to
nie my
krzykniemy
miłość
my to
krzyk niemy
my
toniemy "
 

 
moje życie, jest
swoistą fraszką,
lecz zamiast
zakończyć się
mądrą puentą,
jest nieustannie
trwającą porażką
 

 
jedyne, co nawet na krok mnie nie opuszcza,
to wieczne rozczarowanie
i zżerająca mnie od środka pustka
 

 

I wszystko się sypie,
jak brudny tynk ze ściany.
Słowa się walą na głowę
jak stary sufit, boleśnie.
W gruzach leżą nadzieje i
marzenia stracone.
Jestem jedną, wielką ruiną.
 

 
Niewiarygodne w jak młodym wieku można być martwym nadal żyjąc.
 

 
Gorzej niż nijak.
Chowam się
Przed smutkiem
Pod kocem myśli
I wspomnień.
 

 
w mojej głowie są miejsca
gdzie lepiej nie zapuszczać się samemu
wiem że z tobą jest podobnie
a mimo to zachęcam do spaceru...
 

 
Ten brak samokontroli, którego się boję, nigdy się nie skończy...
 

 
Za ścianą burza gra.

Uliczny ciężki deszcz,
na ciarki skazał mnie.
W pokoju cisza
tylko muzyki dźwięk
nieśmiało, gdzieś tam w tle
swoim rytmem uspokaja mnie

jak z milionem słów
wstrzelić się
w miasta bezwzględny rytm
gdy boisz się
zatracasz się
zwodzi cię niepewność
 

 
Na ramieniu
młodej dziewczyny
dobro przysiadło
wierny kompan
przyjaciel jakich mało
jej twarz lśniła niczym
gwiazdy w tafli jeziora

Jeszcze wtedy nie była chora...

Jednak licho nie spało
przysiadło cichutko
na drugim ramieniu
czekało
wredne,złośliwe
kusiło,wytykało
jej portret w krzywym
zwierciadle przedstawiało
twarz dziewczyny poszarzała
oczy puste bez wyrazu
serce wypełnił smutek
a ciało nabrało
szkaradnych kształtów.
 

 
A ty ile miałaś lat kiedy umarł w twoich oczach świat?
Ile razy czułaś, że do dna masz centymetry?